Ask me anything
Wiem, to jest ekranizacja komiksu. Okienka musiały zostać odhaczone: jest love interest, wprawdzie nie wiedząca co się dzieje, za to dzielna i urocza. Jest sidekick, dla odróżnienia oznakowany na zbroi kółeczkiem (Stark ma trójkącik) i czarny, no niemal Piętaszek. (Disclaimer: od czasu Hotelu Rwanda trudno mi się ogląda Dona Cheadle w kinie dla nastolatków, mam podświadome wrażenie, że z konieczności zarabia na masełko do chleba a nie wciela się w postać).
Jest oczywiście przeciwnik, Whiplash zły jak się tylko da: ochrypnięty Rosjanin z mongolskimi rysami, więziennie wytatuowany, złowrogo uśmiechnięty (po tym Rourkego poznać wszędzie) i z barbarzyńskim biczyskiem.
Znów ogląda się świetnie, ale jednak nie na tyle, żeby nie pomyśleć parę razy NOW THIS IS GETTING RIDICULOUS. I nie chodzi mi tu o kolejny odcinek reklamy Audi (mamy nowy model supersamochodu! Z otwartym dachem - idealny do wożenia makiet 3x3m. Na party gentleman może przyjechać w gustownym A5, ale już dla CEO koniecznie A8. Uff. Tfu).
Otóż nie. Mam na myśli:
- Formułę 1, gdzie wozy nadal zapalają się tak łatwo jak za czasów Laudy, a jeśli ktoś jedzie po torze pod prąd limuzyną, to nie szkodzi, wszyscy się pomieścimy.
- Budowę akceleratora w piwnicy w jeden dzień, z byle czego. Jeden z segmentów pierścienia jest dla wypoziomowania położony na książkach, drugi na tarczy Cpt America. Emisją (czego? plazmy?) Stark steruje za pomocą potężnej żabki. Skoro roboty Starka potrafią mu wyprodukować nową zbroję w parę godzin i zeskanować w 3D całe laboratorium, to po co ta dłubanina? Dłubanina to w Moskwie, u degenerata z flaszką wódki na stole i z kowadłem pod stołem; nie mylmy klisz.
- syntezę nowego pierwiastka za pomocą powyższego sprzętu, od razu w odpowiednim kształcie, ilości i trwałości.
- oraz Scarlett Johansson w roli ninja.
Do tego moje prywatne emo. Wiem, jak wygląda dokumentacja budowlana. Dla domu to kilka tomów, dużego biurowca - szafa, stadionu - trzy szafy. Dokumentacja reaktora łukowego w filmie to jeden, w porywach trzy arkusze A0 w intensywnej ultramarynie (wtf? scenograf pamiętał tylko, że ozalid ma być błękitny, ale nie wiedział jak bardzo i że nie chodzi o negatyw?) I wystarczy, już można sobie zmontować swoją zabawkę.
Naprawdę wolę unobtainium i handwaivium od takiego mambo-dżambo, mającego się do inżynierii tak jak homeopatia do medycyny. Chyba że to celowe, żeby nie zniechęcać młodzieży, słabo garnącej się do studiów technicznych.
Przy takim chaosie i łatwości budowania potężnej broni (czy w zasadzie czegokolwiek) dobrze, że Samuel Jackson pilnuje całego tego bajzlu, wraz ze swoimi Ludźmi w Czerni. Who watches the Watchmen? S.H.I.E.L.D. does.
Zobaczymy, jaka będzie trójka.