UA trombita

Czymcie mnie, bo nie odpowiadam za siebie.
Ask me anything

Po czwartym sezonie

I tak to zeszło. Nie mając w ogóle czasu, wieczorami albo i nocą, nie dosypiając, w ciągu kilku tygodni udało mi się obejrzeć cztery sezony Mad Men. No, może nie całe - z braku czasu właśnie, niecierpliwości ale i braku zainteresowania wszystkimi wątkami (np. Peggy i ksiądz) sezony 2 i 3 zostały potraktowane mocno wybiórczo. Pierwszy i czwarty za to sumiennie, ale i z zachłannością Dana Osmana robiącego trasę na czas.

Pisałem już o detalach, które mi się podobały albo drażniły (jeden ekstra: zakaz pokazywania biustów jest groteskowy, naprawdę nie mogli już sobie darować tych prześcieradeł i kołder? Dziesiątki scen łóżkowych mają wspólny motyw - panią szczelnie zasłaniająca się czymkolwiek do linii szyi, gdy self-complacent Don w tym czasie prezentuje futro na klacie). Ciekaw jestem, kiedy DD przestanie nosić kapelusz, który na początku lat 60 był jeszcze oczywisty, a pod koniec - wręcz przeciwnie.

Mam nadzieję, że autorzy będą rozsądni i zakończą serial na sezonie piątym, nie ciągnąc spraw na siłę, jak to już nieraz (niestety) bywało. Ten jeden sezon obejrzę bardzo chętnie, w sam raz, żeby pozamykać wątki, nacieszyć oko Jessicą Paré (ach, ach! Ideał, zaraz po rzonie) i upewnić się, że biali heterycy stali się choć odrobinę lepsi dla kobiet, czarnych, gejów i innych czarnuchów tego świata.

Najbardziej poruszające odcinki: “Nixon vs. Kennedy” i “Hands and Knees”.

Najlepszy cytat, oczywiście: I would have my secretary do it, but she’s dead.

Comments
blog comments powered by Disqus
Blog comments powered by Disqus
More Information