Ask me anything
..jest proste. Przekonują o tym od jakiegoś czasu kolejne produkcje Platige Image Tomasza Bagińskiego. (Dla jakimś cudem nie znających tych cudów: Raz, dwa, trzy). To, że te filmiki są bardzo złe pod każdym praktycznie względem, nie wyczerpuje ich szkodliwości. Oprócz scenariusza, reżyserii, aktorstwa i Wymowy Ogólnej videosy te deprawują publiczność utrzymując ją w iluzji. W mylnym wrażeniu, że budynki i budowle nie tyle są z mozołem murowane/wylewane/spawane/skręcane, co generowane ku chwale Narodu. Klik - i stadion powstaje jak husarz przeciw Kara Mustafie. Piruecik Polskiego Tancerza i kiepska korporacyjna tetris-architektura rośnie jak pieczarka na rodzimym nawozie.
Otóż mam poważne obawy, że widz, zmaltretowany narracyjną nędzą klipów, akurat pod tym względem chłonie je bez oporu. I tak rodzą się jego oczekiwania, niezwykle męczące dla wszystkich zaangażowanych w tego typu przedsięwzięcia - architektów, budowlańców, inwestora zastępczego etc. etc. W realu, co widać na filmikach z budów (oczywiście przyspieszonych do np. 2 dni na sekundę) pory roku się zmieniają, dźwigi kręcą na wszystkie strony a mury rosną powoli, powoli… Bo nie widać na nich, że: koparka rozwaliła sieć gazową, co to jej nie było na (ponoć aktualnej) mapie, nawałnica zalała wykop pod fundamenty, projekty instalacji nie są skoordynowane z konstrukcją i sobą nawzajem, inwestor, którego szlag trafił z powodu wzrostu kosztów po zmianach projektu właśnie wyrzucił architekta i wszedł mu na polisę OC, straż pożarna nie dopuściła do użytkowania… Albo wykonawca poczuł się tak głęboko nieszczęśliwy, że uciekł z placu budowy. Inwestycja, i to zazwyczaj już od etapu projektu, to krew, pot i łzy. Wojna pozycyjna, gnicie w okopach.
Żałuję, że nie ma całej filmoteki gatunku building site thriller. Żeby inwestor wiedział, że szykuje sobie mocną rzecz. Żeby opinia publiczna była świadoma tego, że za metalowym ogrodzeniem trwa jatka. Żeby zwykły człowiek chcący zbudować sobie dom wiedział, że przez jakiś czas nie będzie musiał chodzić do kina. Zresztą - przecież i tak nie będzie miał za co.