UA trombita

May 10

Ygreki

Red.Żakowski i prof.Czapiński w najnowszej Polityce wspólnie zachwycają się dwudziestolatkami (swoją drogą - dziwnie mi się czyta wywiady polegające na kończeniu za siebie pełnych entuzjazmu zdań i 110% zgodności poglądów, myślałem, że to raczej standard pp. Karnowskich).

Jak zwykle u Żakowskiego, jest w tym co mówi trochę racji, jednak byłoby jest znacznie więcej, gdyby 1) nie naginał rzeczywistości do swojej tezy wiodącej oraz 2) zauważał że (i gdzie) pisze o rzeczach o których nie ma pojęcia.

Ad1.Ygreki mają mało dzieci i nie kupują mieszkań nie dlatego, że ich ekstrawagancka filozofia życiowa im tego zabrania, tylko z powodu totalnej niepewności. Śmieciowe umowy o pracę nie pozwalają otrzymać kredytu na mieszkanie i nie zapewniają świadczeń należnych rodzicom. Nie pozwalają planować. Do tego mają aspiracje. Bańka edukacyjna (ledwie wspomniana w rozmowie, a szkoda) nadmuchała oczekiwania młodych ludzi, oczekiwania, które nie mogą zostać zaspokojone. Brakuje inżynierów ale też rzemieślników i wykwalifikowanych robotników (wystarczyłoby, gdyby Redaktor przeczytał raport o robotnikach w poprzednim numerze swojego własnego tygodnika, były tam rzeczy ciekawe a zajmujące, zwłaszcza dla laika), za to jest nadmiar ludzi całkiem niewykształconych lub kształconych długo (studia), źle i drogo (Polska Bańka Edukacyjna) a przede wszystkim bez sensu (marketing reklamy prawa i psychologia zarządzania socjologią). Chętnie obecnie robione doktoraty, jak zresztą trzeźwo zauważa Żakowski, nie poprawią sytuacji.

Ad2. Redaktor i Profesor rozwodzą się nad kulturą chyba głównie dlatego, że się nią codziennie zajmują i trochę na niej znają. Jednak dziwi lekceważące stwierdzenie, że meblarstwo czy produkcja okien dachowych to takie ciut bardziej zaawansowane składanie kilofów (jak w Chinach). Najwyraźniej dla pp. Redaktora i Profesora innowacje to wyłącznie informatyka, Google, Apple i może od biedy Intel. Ciekawi mnie, czy mają oni pojęcie, jak znaczny procent niemieckiego czy szwajcarskiego PKB tworzą małe, rodzinne ale przy tym wysokotechnologiczne firmy. Nie z Frankfurtu czy Monachium, ale z prowincjonalnych Niedermycisken. I nie chodzi (zazwyczaj) o rocket science, tylko o nisze, rzeczy które robią trzy firmy na świecie, więc np. chcąc nie chcąc Hollywood pewne rzeczy zamawia w niewielkiej niemieckiej miejscowości.

Przywołane nie wprost do tablicy polskie Fakro to akurat przykład spektakularnego sukcesu na skalę europejską. Problem w tym, że Polska ma raptem parę takich success-stories, podczas gdy Niemcy oprócz Veluxa i Roto mają w branży budowlanej dziesiątki innych dużych firm - oraz setki małych. Podobnie w innych branżach produkcyjnych. I tu znów Redaktor i Profesor celnie zauważają, że polski biznes żałośnie mało inwestuje w R&D. A zachodnie megakorpy nie spieszą się do nas ze swoimi centrami badawczymi. Możemy produkować w Polsce Fiaty i Ople,  pralki Indesit, telewizory LG, ale nic z powyższego nie zostało w Polsce zaprojektowane. I w najbliższej przyszłości niestety raczej nie będzie. A jak się wymyśli lub zaprojektuje, to już na pewno nie wdroży. Jak się nazywają  polscy producenci błękitnych laserów albo grafenu?

To jest prawdziwy problem, nie rozważania nad tym, czyje są które drzewka oliwne, pardon, memy.

May 06

Zły Walter

Import Breaking Bad do Kraju spowodował m.in. to, że wielu ludzi czuje potrzebę wypowiedzenia o nim swojej opinii. Też czułem, zwłaszcza po obejrzeniu ostatniego odcinka czwartego sezonu, pełen emocji i podziwu dla fachowej roboty serialowej ekipy. Ale nie do końca rozumiem rozważania na temat tego, kiedy WW staje się zły. Moim zdaniem to zawsze był raczej przykry facet, wiedzący lepiej od reszty świata, drażliwo-obraźliwy, z jakimiś elementami socjopatii. Dlatego (najprawdopodobniej) nie zrobił pieniędzy z kolegami ze studiów, ze wszystkimi tego późniejszymi konsekwencjami. Scenarzysta osiągnął swój, dość nietypowy, cel - główny protagonista nie jest sympatyczny. Trudno go lubić, nawet popierając jego pojedyncze działania. W sumie nie dziwi, że robi coraz gorsze rzeczy; od początku miał złe spojrzenie.

Przy tym jest to dobry serial, ze stosunkowo niedużymi mieliznami i nawet szelki do zawieszania niewiary przydają się względnie rzadko. Szczerze polecam; przy okazji otrzymamy kilka praktycznych porad - jak pozbyć się ciała, jak odpalić wóz z rozładowanym akumulatorem na środku pustyni, jak wyprać pieniądze, jak ukryć narkotykowy lab. Chociaż ten ostatni pomysł może być już, nomen omen spalony.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie wciąż bardzo ciekawi, co dowodzi tego, jak dobrze wymyślono tę postać: co robił Gus Fring w Chile?

Jan 10

Cytat na dziś

Nie bywam na stadionach, w kościołach i innych miejscach opartych na symbolicznej przemocy.

Stanisław Ruksza, dyrektor CSW Kronika w Bytomiu w ankiecie dla A-m 11/2011. BRAWO!

Dec 26

Postwigilijnie…

…chciałem powiedzieć, że marzy mi się świat, w którym jak u Krokodyla Gieny - po zamknięciu ZOO zwierzęta idą do domu odpocząć. See, enjoy and rejoice! 4:15 do 4:40

http://www.youtube.com/watch?v=P2ECtvOyWjo

Dec 13

In Time

Ładna i sprawnie opowiedziana bajeczka. Dosłownie ładna - tony pięknych ludzi, w zasadzie niemal wszyscy w kadrze byli co najmniej OK. Choć jednak przeciętniacy w getcie (wg napisów w getto, tłumacz nie odmieniał tego słowa, no bo po co) wyraźnie brzydsi, muszą być jakieś zasady. W ramach czepiania się: Amanda Seyfried wygląda olśniewająco, aż nie poznałem, tylko czemu biega w tych niebotycznych szpilkach? Tak niezdrowo, tak niebezpiecznie.

Obejrzałem zachęcony zachętą MRW i absolutnie nie żałuję. Nośna przenośnia (bogacze, 1%, wink wink) która czyniła z każdego kto tylko otworzył usta pretty pun machine. Przy okazji dostrzegamy, jak bardzo mówimy czasem (nawet bardziej niż przestrzenią, okazuje się).

Zabawnym grepsem było wystylizowanie samochodów na amerykańskie lata 60. To o tyle wyrafinowane nawiązanie do Bonnie&Clyde, że film z 1967 cofał akcję do lat 30, ten cofa (wizualnie) do czasu powstanie B&C. Challengery i camaro, buicki i cadillaki, wszystko futureretro. Patrząc na obecne amerykańskie trendy, ta przyszłość już tu zresztą jest. (Podobno miga tam gdzieś Citroen DS, najpiękniejsza limuzyna wszechczasów. Zauważył ktoś?) Piękna replika Jaguara E zrywa nam przy okazji szelki do zawieszania niewiary, bo jeśli już czymś takim spada się w przepaść - bez zapiętych pasów - to nie po to, żeby się ocknąć tam na dole po chwili drzemki z jedną szramą na ramieniu. Wciąż siedząc w fotelu (a fotele bez zagłówków, it’s a replica).

Stylówka getta oraz Kartheiser w znaczącej roli również cofają nas gdzieś pomiędzy 60s a 70s. Nie inaczej gang złych chłopców, jadący na kilometr Mechaniczną Pomarańczą. Bogacze bawią się eklektycznie w stylu francuskim, natomiast pracują w modernizmie a la Mies & Neutra. Czyli wszystko już było, wszyscy naśladujemy przeszłych idoli. Tylko licznik bije bez przerwy, coraz szybciej. Polecam. It’s fun. It’s a quality time.

Po wszystkim pozostaje ważna nauka: nie da się wygrać z systemem. Żyjemy w gigantycznym kasynie; kiedy zaczynamy ogrywać system, ten zmienia reguły. I może jeszcze prawda druga: pieniędzy nie da się już zakopać pod drzewem; to numerki na papierkach, numerki na ekranie, pisk, błysk i ciemność.

Nov 23

NIC

(spoiler alert!)

Nic to jest to, co robi na końcu maszyna potrafiąca robić wszystko na literę N. To najlepszy Doodle od czasu Les Paula. Zachwycony klikałem i klikałem, nie bacząc na fakt, że naprawdę powinienem robić coś innego. Lem swoją drogą, ale przede wszystkim - Mróz. Ryciny Daniela Mroza uwielbiałem od małego, od kiedy zacząłem jako pacholę przeglądać grubaśny tom Cyberiady i Bajek Robotów. On i Szancer (no dobrze, i jeszcze E.H. Shepard) są bohaterami mojego dzieciństwa. Dzięki.

(Dopisane po 20 sekundach) Jak mogłem zapomnieć o Sempé! Ale teraz to już komplet.

Nov 19

Po czwartym sezonie

I tak to zeszło. Nie mając w ogóle czasu, wieczorami albo i nocą, nie dosypiając, w ciągu kilku tygodni udało mi się obejrzeć cztery sezony Mad Men. No, może nie całe - z braku czasu właśnie, niecierpliwości ale i braku zainteresowania wszystkimi wątkami (np. Peggy i ksiądz) sezony 2 i 3 zostały potraktowane mocno wybiórczo. Pierwszy i czwarty za to sumiennie, ale i z zachłannością Dana Osmana robiącego trasę na czas.

Pisałem już o detalach, które mi się podobały albo drażniły (jeden ekstra: zakaz pokazywania biustów jest groteskowy, naprawdę nie mogli już sobie darować tych prześcieradeł i kołder? Dziesiątki scen łóżkowych mają wspólny motyw - panią szczelnie zasłaniająca się czymkolwiek do linii szyi, gdy self-complacent Don w tym czasie prezentuje futro na klacie). Ciekaw jestem, kiedy DD przestanie nosić kapelusz, który na początku lat 60 był jeszcze oczywisty, a pod koniec - wręcz przeciwnie.

Mam nadzieję, że autorzy będą rozsądni i zakończą serial na sezonie piątym, nie ciągnąc spraw na siłę, jak to już nieraz (niestety) bywało. Ten jeden sezon obejrzę bardzo chętnie, w sam raz, żeby pozamykać wątki, nacieszyć oko Jessicą Paré (ach, ach! Ideał, zaraz po rzonie) i upewnić się, że biali heterycy stali się choć odrobinę lepsi dla kobiet, czarnych, gejów i innych czarnuchów tego świata.

Najbardziej poruszające odcinki: “Nixon vs. Kennedy” i “Hands and Knees”.

Najlepszy cytat, oczywiście: I would have my secretary do it, but she’s dead.

Nov 16

[video]

Nov 11

111111

Wszyscy piszą okolicznościowe notki, ale im więcej za ładną liczbą z jednej cyferki konkretnych treści, emocji, wspomnień, tym trudniej napisać cokolwiek. Jedenasty listopada już nigdy nie będzie taki, jak dawniej.

Oct 28

Mad at men

Szczegóły robią ten serial. Chain-smoking, picie, zapinanie sukienek żonom i kochankom, rozpinanie guzika marynarki przy siadaniu. Pokora czarnych windziarzy i kelnerów, hipokryzja mężów zdradzających swoje udomowione żony. Jak zauważył Bill Maher, to czasy, do których tęskni amerykańska prawica - czasy, kiedy dobrze było być białym, heteroseksualnym mężczyzną (chrześcijaninem). Ciekawe, jak bardzo zmienił się świat przez te głupie pół wieku. Jak automatyczny jest wkurw na męską bucerę Mr. Drapera i kolegów.

Dobra historia wymaga dobrego tekstu. Dzisiejszy wieczór sponsorują:

1. “Like a dog playing piano”

2. Roy: How do you sleep at night?
Don: On a bed made of money.

3. Don: Roy, if you had a job, what would it be?